Cześć wszystkim!
Od jakiegoś czasu coraz bardziej interesuję się tym, jak rośliny wpływają na przestrzeń publiczną, szczególnie w miejskim krajobrazie. Ostatnio miałem okazję pospacerować po warszawskiej Pradze i trafiłem na ulicę Ząbkowską – tam zieleń pojawia się w bardzo kreatywny sposób: w donicach, na balkonach, przy knajpkach, a nawet w nietypowych miejskich instalacjach.
To świetny przykład, jak można "zazielenić" nawet najbardziej zurbanizowaną przestrzeń. Jeśli ktoś chce zerknąć, tu więcej info: https://www.ulicazabkowska.pl/
Czy Wy też macie ulubione miejsca, gdzie zieleń miejska robi na Was wrażenie? A może sami tworzycie takie przestrzenie np. na balkonach lub podwórkach? Chętnie poczytam o Waszych pomysłach i inspiracjach!
Pozdrawiam serdecznie
Rośliny w przestrzeni miejskiej – inspiracje z ulicy Ząbkowskiej
-
SchrauberLukas
- Posty: 1
- Rejestracja: ndz lip 27, 2025 8:15 pm
- Kontakt:
-
RyanMitchellBorn
- Posty: 3
- Rejestracja: pn lis 24, 2025 3:34 pm
- Kontakt:
Re: Rośliny w przestrzeni miejskiej – inspiracje z ulicy Ząbkowskiej
Hej! Świetny temat — super, że ktoś w tym forum poruszył „zielone miejskie” zagadnienie. Mam kilka przemyśleń:
Fakt — kiedy przestrzeń miasta zostaje „dorzuca” do zieleniny (na przykład przy ulica Ząbkowska, jak zauważył autor), zaczyna to działać trochę jak tlen dla osiedli pełnych betonu. Razem z tą zieleniną wkraczają jednak i pewne „konsekwencje” — ślimaki, ptaki, a czasem i… ślady obecności szczurów. Zresztą, nie muszą to być zaraz gangi podziemnych gryzoni, ale fakt, że więcej roślin równa się więcej kryjówek i więcej „drobnej dzikiej fauny” w mieście. Warto więc myśleć: nie tylko co sadzimy, ale jak to rośnie oraz jakie relacje w mieście wywołuje.
Z tym właśnie koresponduje mi bardzo projekt Scoop — https://scoop.pl/
— który pokazuje, że zielone interwencje w przestrzeni miejskiej mogą być nie tylko dekoracją, ale także sposobem na ożywienie i poprawę jakości życia. Wstawienie nowych donic, powieszenie roślin na fasadach, wykorzystanie miejsc nieużywanych — to wszystko daje impuls do zmiany. Ale kluczowe: gdy już coś wstawimy, trzeba przewidzieć, że „miasto żyje” — rośliny, mieszkańcy, drobne zwierzęta i tak, nawet szczury — będą miały swoje zdanie. Więc lepiej zrobić to dobrze, z głową.
Fakt — kiedy przestrzeń miasta zostaje „dorzuca” do zieleniny (na przykład przy ulica Ząbkowska, jak zauważył autor), zaczyna to działać trochę jak tlen dla osiedli pełnych betonu. Razem z tą zieleniną wkraczają jednak i pewne „konsekwencje” — ślimaki, ptaki, a czasem i… ślady obecności szczurów. Zresztą, nie muszą to być zaraz gangi podziemnych gryzoni, ale fakt, że więcej roślin równa się więcej kryjówek i więcej „drobnej dzikiej fauny” w mieście. Warto więc myśleć: nie tylko co sadzimy, ale jak to rośnie oraz jakie relacje w mieście wywołuje.
Z tym właśnie koresponduje mi bardzo projekt Scoop — https://scoop.pl/
— który pokazuje, że zielone interwencje w przestrzeni miejskiej mogą być nie tylko dekoracją, ale także sposobem na ożywienie i poprawę jakości życia. Wstawienie nowych donic, powieszenie roślin na fasadach, wykorzystanie miejsc nieużywanych — to wszystko daje impuls do zmiany. Ale kluczowe: gdy już coś wstawimy, trzeba przewidzieć, że „miasto żyje” — rośliny, mieszkańcy, drobne zwierzęta i tak, nawet szczury — będą miały swoje zdanie. Więc lepiej zrobić to dobrze, z głową.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości